sobota, 24 listopada 2012

do not

nie chcę, nie umiem... nie wiem .?
fuck everything, everybody and all the rest .

i mówię 'fuck' bo jestem zbyt mała by powiedzieć "pierdolę to" a "pieprzę" to zbyt słabo .
i dajecie mi spokój i nie pozwólcie tak zostać

jakież to kurewsko epickie, pierdolony orfeusz, zakłamany w swej istocie,
a wszystko to brednie, brednie, brednie, skrzywdzony wyłącznie na swoje życzenie .


niedziela, 9 września 2012

oficjalny the end

jakoś tak by to wyglądało .
koniec, serdecznie dziękuję, nie dziękuję wcale, do zobaczenia wkrótce, do widzenia oby nigdy .





wtorek, 4 września 2012

to dobrze

dobrze .

kiedy najdrobniejsze milimetry Twojej skóry noszą na sobie ślady wczoraj, a wszystkie Twoje mięśnie w każdym dzisiejszym ruchu przypominają kolejne sekundy ostatniego w.


tak prościej,




poniedziałek, 9 lipca 2012

poniedziałek, 11 czerwca 2012

coś jakby .

brzmi to komicznie ale matrix staję się jakoś dziwnie realistyczny i tą samą metodą prosty w wykonaniu, chociaż wtedy świat staje się jakoś zupełnie inny, tylko zachodzi tutaj niesamowita sprzeczność działania, otrzymujesz o wiele więcej a jednocześnie trudniej Ci się już odnaleźć.
zacieśnia się krąg tych którzy Cię zrozumieją ale rozszerza poczucie świata,
ludzie stają się coraz bardziej obcy za to każde nowe miejsce jakby bliskie,
chłoniesz, chłoniesz, chłoniesz, widzisz i wiesz coraz więcej,

z pełną odpowiedzialnością zmieniam zdanie. przecież wolno mi.
marzę już coraz więcej, a biorąc pod uwagę ten opływający mnie dotychczas strach przed marzeniami, to ogromny krok,
jednocześnie zauważam, że wychodzę trochę ponad, bo moje mrzonki to już nie ta zwyczajna ludzka troska, o piękny, cudowny dom, z dwoma nowoczesnymi samochodami w garażu, i kilkoma zerami na koncie,
nie chodzi już o ten budynek i to co namacalne,
moje marzenia dziś opierają się na uczuciach i Tobie i całej reszcie na którą jeszcze nikt nie wymyślił słowa, ale ja to po prostu widzę, a cała ta przyziemna otoczka nie ma już dla mnie takiego znaczenia, nie zauważam jej,
i to właśnie stanowi największy priorytet .
nie wiem ile będę mieć na to wszystko czasu dlatego chcę wyciągać jak najwięcej, to mogę zrobić dla siebie ale z wielką pokorą proszę tylko o to, żebym zdążyła podziękować im.



niedziela, 15 kwietnia 2012

dziś górę zdecydowanie bierze melancholia. strach przed nieuniknioną przyszłością i tęsknota za tym co się nie wydarzy, za utraconym marzeniem, może i niejednym .
niezmiennie czuję, że to się w końcu wydarzy, wiem to bo usilnie próbuję wyrzucić to ze swojej głowy ale to już jakby jej część. żeby umysł pozostał musi się z tym oswoić. będą istnieć albo oboje, albo polegną również oboje. to pasożyt ale umysł nie potrafi już bez niego normalnie funkcjonować, to coś jakby własny ekosystem, bez jednego elementu GINIE .
czasem wolałabym nie wysiadać z autobusu, wcale. ale to już mój przystanek . wysiadam, cześć

poniedziałek, 19 marca 2012

myślę pozytywnie .

'bo wiesz, każdy człowiek ma w sobie ten ukryty jad ...i to bardzo trujący'

tak opowiadali sobie trzej starsi panowie, wygrzewając się w niedzielne popołudnie na parkowej ławce, popijając te słowa grejpfrutówką lubelską ...ciekawe .





nie wiem już co jest, czego brak i co będzie ;o



środa, 14 marca 2012

widzę to wszystko cholernie subiektywnie ...z drugiej strony czy to bardzo źle, w końcu patrzę na to wszystko swoimi oczami więc czemu nie miałabym tego odbierać według swoich receptorów .

czuję się jednak nazbyt przytłoczona . hm ?

sobota, 10 marca 2012

a teraz, teraz jak się masz ?

a to wszystko miało sens, jest Ci teraz lepiej, czy giniesz gdzieś w tej pustce zarazem przepełnionej bladą codziennością .




sobota, 25 lutego 2012

killing me softly .

still, still, still .
i have nothing more to say ;)


dziś zasypiam w swoim starym łóżku, siemasz nowa sól ;o

piątek, 24 lutego 2012

gdzie byśmy byli dziś .


w  ostatnich dniach usilnie męczy mnie kwestia wyborow. szczerze pomimo usilnych prób nie mogłam w żaden sposób ułożyć sobie wizji dnia dzisiejszego gdybym nie była tugdzie jestem, z tym z kim jestem. bo opcji mogło być setki ...wręcz tysiące. każda sekunda, każda decyzjakrok w inną stronę mógł dac w efekcie sytuację o 180° inna niż ta obecna. nie wiem czy mogło być lepiej ...nie nie, może prościej, ha ! wygodniej . dziś nie czas na ocenę, jest zbyt wcześnie. i jest już późno i chcę już zasnąć i skończyć to co zaprząta mi spokój . chcę tylko, gdy już przyjdzie mi oceniać, szczerze i obiektywnie postawić chociaż to 4, dobrze.

poniedziałek, 20 lutego 2012

to już ;o

dziś ostatecznie przelała się szala goryczy. wydaje mi się, ba ! jestem prawie pewna, że to właśnie ten moment w którym czas zrobić jakiś krok do przodu w swoim życiu i to zmienić. co jesteś wart kiedy stoisz w miejscu w dodatku gdy jeszcze ktoś każdego dnia wręcz tę wartość, to poczucie siebie niszczy. w końcu to najlepszy czas na próby, zmiany, pomyłki i odnajdywanie siebie. więc do boju, dobranoc. obudźmy się zatem z lepszym jutrem ;)

sobota, 18 lutego 2012

nie, nie mieszkam w zambii czy tam kenii, nie jestem jedyną 'białą' wśród masy ciemnoskórych .
i choć ludzie mówią dokładnie w tym samym języku co ja, który teoretycznie rozumiem to nie znaczy, że tak jest .

tylko nie chcę, któregoś ranka uciec od tej obcości, bo przecież nie jestem pośrodku afryki .?

piątek, 27 stycznia 2012

nowy rok buahahah

w obliczu kryzysu ...ba ! katastrofy, tonąc jak stara łajba w morzu pracy, po raz kolejny potrafię wyłącznie użalać się nad sobą i bezwiednie wzruszać ramionami, jakby to miało załatwić sprawę . 

koło ratunkowe, błagam .